Rynek monitorów dotykowych jest znacznie mniejszy od tradycyjnych urządzeń. Powoli jednak znajdują one swoje zastosowanie w edukacji czy grafice. Jednak czy warto kupić taki monitor do użytku na co dzień? Przekonajmy się.

Pierwsze co można poczuć, po odpakowaniu monitora z pudła, to jego gabaryty. Mimo jedynie 27 cali, jego waga wynosi 8.3kg. Przód monitora jest pokryty odpornym na zarysowania i uszkodzenia szkłem. Niestety, z racji tego, że jest to ekran dotykowy, średnio raz dziennie musiałem go przecierać szmatką do okularów, bo mając czyste ręce, monitor bardzo łatwo się brudzi. Reszta elementów zrobiona jest z dobrej jakości plastiku. Warto wspomnieć, że nawet jeśli powłoka ekranu zostanie w jakiś sposób zniszczona, nie będzie to miało wpływu na działanie dotyku. Sprzęt został wyposażony w bardzo małą liczbę wejść jedynie: DVI-D, HDMI oraz VGA. Zabrakło mi tutaj portu DP, który w obecnych czasach jest bardzo popularny.

W tym modelu zamontowano również wejście na jedno usb 3.0, niestety, jest ono umieszczone od dołu ekranu, obok wejścia na słuchawki. Monitor został wyposażony w dwa dwu-watowe głośniki. Ich dźwięk jest dobry. Nie są to jednak głośniki najwyższej klasy. Brakuje mi w nich głównie basów. Jednak nadrabiają to głośnością, która jest wystarczająca jeśli chcemy obejrzeć film w pokoju.

Dostęp do usb jest niestety utrudniony, jednak resztę kabli podłącza się wygodnie, a dzięki temu, że skierowane są do dołu, nie ma problemu z powieszeniem monitora. Do tego wykorzystamy otwory montażowe Vesa 100 x 100 umieszczone na środku tylnej części obudowy.

Całą konstrukcja oparta jest na jedej nóżce. Zdziwiła mnie stabilność monitora, nie ważne jak ustawimy podpórkę i tak sprzęt będzie stał równo. Również bardzo wygodnie można dostosować ułożenie do naszych potrzeb. Jeśli lubimy, możemy położyć go na ziemi lub pod nachyleniem, aż do 70 stopni. Nóżka przesuwa się z odpowiednim oporem, jedynie trzeba uważać przy składaniu jej na płasko, aby nie przygniotła nam palców.

obrazek monitor 27 cali dotykowy iiyama prolite t2735msc22

Iiyama ProLite T2735MSC jest wyposażony w matrycę AMVA+ z podświetleniem LED. Ekran wykorzystuje technologię pojemnościową. Czas reakcji monitora wynosi 5 ms, jest więc to dolne minimum jeśli chcemy komfortowo oglądać dynamiczne filmy, czy odpalić jakąś grę.

Menu OSD zrobione jest typowo dla tego producenta. Zaprojektowane jest w sposób bardzo przejrzysty i wygodny do użytkowania. Pojemnościowe przyciski służące do obsługi menu, również wykonane są z należytą precyzją. Nie miałem problemu z ich czułością lub dokładnością, jak często zdarza się w panelach dotykowych.

Przekątna ekranu: 27"; 68.6cm
Format obrazu: 16 : 9
Panel: AMVA+ LED-backlit
Rozdzielczość fizyczna: Full HD 1080p, 1920 x 1080 ( 2.1 megapiksela)
Jasność: 260 cd/m² z panelem dotykowym
Kontrast: 5 000 000 : 1 ACR
Kontrast: 3.000 : 1 z panelem dotykowym
Czas reakcji: 5 ms
Kąt widzenia CR>10: poziomo/pionowo: 178°/ 178°; prawo/lewo: 89°/ 89°; góra/dół: 89°/ 89°
Wyświetlane kolory: 16.7 mln
Technologia dotykowa: pojemnościowa (10 punktów – HID, wymaga kompatybilnego systemu operacyjnego), aktywowany palcem
Twardość szkła: 7H min.
Przepuszczalność światła: 87%
Maks. powierzchnia robocza (wys. x szer.): 336.15 x 597.6 mm; 13.2" x 23.5"

obrazek monitor 27 cali dotykowy iiyama prolite t2735msc22

W takim monitorze powinniśmy się jednak skupić głównie na tym jak się pracuje, a w przypadku tego test jak się gra na monitorze dotykowym. Poruszamy najpierw pierwszą sprawę, to jak sprawuje się monitor. Ekran działa bardzo dobrze, jest wystarczająco czuły i dokładny. Zadowala również korzystanie z opcji Multi Touch, która pozwala dotykać monitora jednocześnie w aż 10 punktach. Oddanie kolorów dzięki zastosowaniu matrycy AMVA+, są oddane bardzo dobrze nawet bez ingerencji w menu OSD.

Głównie jednak chciałem się skupić na obaleniu jednego z mitów dotyczących monitorów dotykowych. Mianowicie, że nie da się na nich grać. Z jednej strony jest to prawda, bo granie np. w najnowszego Call of Duty czy Battlefielda - czyli dynamiczne strzelanki pierwszoosobowe - jest bardzo niewygodne. Prawdziwą przyjemność z grania miałem dopiero gdy odpaliłem Civilization VI. Strategia studia Firaxis Games, świetnie sprawdza się jako gra na ekrany dotykowe. Dzięki temu, że praktycznie nie potrzebujemy używać tam klawiatury, można bez przeszkód grać w tę grę na tym monitorze. Przetestowałem kilka gier i nie było dla mnie zaskoczeniem, że najlepiej sprawdzały się strategie, gdyż tam nie musimy wykonywać bardzo dynamicznych ruchów. Z całego serca mogę polecić granie w takie gry jak Civilization VI czy też jej poprzedniczkę Civilization Beyond Earth. Również dobrze gra się w Football Manager, symulator menedżera klubu piłkarskiego. Jednak jeśli chcemy na tym ekranie pograć w inne, bardziej dynamiczne gry to również się da. Według mnie jest to nawet bardzo wygodne. Oczywiście nie możemy wymagać płynności jak w monitorze gamingowym, ale nawet w najnowsze produkcje grało się bardzo miło.

Zawód sprawił mi fakt, że monitor nie chce współpracować z systemem MacOS. Po podłączeniu, sprzęt co prawda zainstalował jakieś sterowniki, jednak jego praca była bardzo ograniczona. Nie działał ekranowy prawy przycisk myszy oraz jedyne co byłem faktycznie w stanie robić to zamykanie okien. Po dwóch godzinach prób odpuściłem próbę pogodzenia Mac’a i Iiyamy, podpinając ją z powrotem do PC.

iiyama T2735MSC jest monitorem naprawdę dobrym. Świetnie nadaje się do pracy oraz okazjonalnie do grania, chyba, że mówimy o strategiach. Wtedy mogę go z całego serca polecić. Jeśli tak jak ja bardzo dużo czasu spędzacie pracując w programach graficznych i jesteście fanami gier strategicznych, to ten monitor wam bardzo polecam. Odstraszać może minimalnie jego cena, która obecnie wynosi 2500zł.

obrazek monitor 27 cali dotykowy iiyama prolite t2735msc22

Komentarze